Self-publishing w Polsce istnieje. I ma się dobrze! Oto dowód

8 stycznia 2012 Rafał Kotyrba Bez kategorii

Self-publishing w USA i w Polsce

Każdy kto interesuje się rynkiem e-booków słyszał o self-publishingu. Z tym, że najczęściej mówi się o nim w kontekście sukcesów zachodnich autorów. John Locke, Amanda Hocking i J.A.Konrath rozpalają wyobraźnię również w Polsce. Pominę na razie kwestię czy oczekiwania polskich autorów co do self-publishingu są przesadzone czy nie. Mimo, że ma to moim zdaniem znaczący wpływ na kondycję self-publishingu w Polsce, pominę to, ponieważ dzisiaj chcę napisać o czymś ważniejszym i bardziej namacalnym. Ważniejsze od marzeń i oczekiwań są fakty dotyczące self-publishingu w naszym kraju. A faktem jest, że polscy self-publisherzy zorganizowali bardzo interesującą akcję - Haloween po polsku, która o wiele więcej mówi o szansach i możliwościach naszych autorów niż peany na cześć self-publishingu snute przez media i niektóre platformy dla niezależnych twórców.

31.10

Jeśli lubisz opowiadania grozy i szukasz porządnej dawki emocji to trafiłeś wyśmienicie.

Dostajemy 34 doskonałe opowiadania za niezbyt wygórowaną cenę… 0 zł.

Jeśli chodzi o samą treść – niemal wszystkie opowiadania trzymają wysoki poziom. Oczywiście wszystko zależy od gustu, ale jest to jedna z najlepszych antologii grozy, które czytałem (a czytałem ich sporo) i zdecydowanie najlepsza z polskich. Jak wiadomo większość zbiorów prezentuje nierówny poziom, ta również. Jednak ponad 10 opowiadań uważam za wybitne (a jestem bardzo wybredny) a większość pozostałych za dobre. W całej antologii były tylko 3-4 opowiadania, które wogóle nie przypadły mi do gustu. Na uwagę zasługują zwłascza: „Confessio”, „Historia z bukietem w tle” (autorstwa Jacka Skowrońskiego, który ma już dorobek „papierowy”), „Łapacz snów”, „Pakt z Pierrotem”, „Niania”, „Tajemnica Albinionu” (zwłaszcza zakończenie).

Jeśli chodzi o kwestie techniczne to widać, że organizatorzy dobrze wykonali swoją pracę. Ogólnie zbiór wygląda bardzo profesjonalnie (patrz – okładka), tak samo jak wszystkie działania go otaczające. Na szczególną uwagę zasługuje zwiastun z doskonałą, nastrojową muzyką Electric Chair (założę się, że przesłuchacie ten utwór co najmniej kilka razy  :) - jego tytuł to „Luana” i jest do przesłuchania na stronie zespołu)

Książkę można pobrać stąd w 3 formatach: pdf, epub, mobi. Wszystkie formaty są dostępne bez DRM :) Aby ją pobrać trzeba się zarejestrować, ale warto. Gratulacje dla Kingi Ochendowskiej za pomysł oraz dla wszystkich autorów oraz innych osób zaangażowanych w ten świetny projekt. Z mojego punktu widzenia jest to doskonały sposób promocji, na którym korzystają wszyscy zainteresowani (por. strach przed piractwem).

O czym świadczy ten projekt? Przede wszystkich o tym, że mamy w Polsce zdolnych pisarzy, którzy nie boją się nowych technologii i chcą inwestować w ich rozwój. Pokazuje też jaka siła leży w Internecie. Udowadnia, że self-publishing nie musi oznaczać niskiej jakości i kompletnej tandety (czy jak niektórzy mówią – resztek z rynku wydawniczego), z którym niestety jest kojarzony, ale po prostu inny sposób dotarcia do odbiorcy. Nie jest to sposób ani gorszy ani lepszy niż tradycyjny ruch wydawniczy, jednak daje o wiele więcej możliwości.

Po pierwsze – zbiór nie mógłby być darmowy, gdyby został wydany tradycyjnie. I tym samym nie dotarłby do takiej ilości czytelników. Jak dotąd został on pobrany 4000 razy i utrzymuje dość dobre miesięczne statystyki pobrań – 200-300. Można zastanowić się czy zbiór sprzedałby się tak dobrze, gdyby był płatny. Trudno powiedzieć – ja osobiście bym go kupił, gdyby nie był w wygórowanej cenie i miałbym szansę przeczytania fragmentu przez zakupem.

Po drugie – projekt powstawałby o wiele dłużej, ponieważ wydanie „papieru” jest o wiele bardziej czasochłonne.

Po trzecie – wyglądałby całkowicie inaczej. W projekcie wzięli udział głównie debiutanci, którzy inaczej mogli by mieć problem z opublikowaniem swoich tekstów w takiej antologii.

Ta antologia pokazuje sceptykom, że niezależni autorzy zasługują na uwagę i fakt, że jest to self-publishing nie oznacza, że są nic niewarci lub zostali odrzuceni przez wydawnictwo – wybrali taką drogę i zrealizowali projekt doskonale.

Chociaż niezależnym polskim autorom daleko jeszcze do sukcesów zachodnich autorów, głównie z powodu mniejszej skali, to potencjał jest. I mam nadzieję, że zostanie  on zauważony przez większą ilość czytelników. Zwłaszcza, że wokół self-publishingu dużo się ostatnio dzieje i bardzo możliwe, że 2012 rok będzie w tej kwestii przełomowy. Mogę Was o tym zapewnić. Dlaczego – przekonacie się już wkrótce :)

Autorzy do boju, a czytelnicy do czytania!

Ps. Podobną akcją, chociaż na mniejszą skalę była Nowa rewolucjaNiestety ta mini-powieść stworzona przez 11 autorów jest dostępna tylko w formacie PDF. Możliwe, że wkrótce będzie również dostępna w formatach czytnikowych.

Ps2. Jeśli jeszcze tego nie wiecie to ten zbiór spowodował sporą zmianę – był on pierwszą książką w formacie mobi w Virtualo, potem dołączyła klasyka literatury, a niedawno również „normalna” oferta. Więc z mojego punktu widzenia uczestnicy akcji w jakimś stopniu zmienili rynek e-booków . Brawo!

Ps3. Przegapiłem fakt, że ci sami autorzy opublikowali drugi zbiór, tym razem z okazji świąt. Jest on do pobrania tutaj. Tym razem można pobrać całość bez rejestracji, jako darmowy fragment. Dzięk Robert za informację.

dystrybucja cyfrowa, self-publishing,

5 Responses to “Self-publishing w Polsce istnieje. I ma się dobrze! Oto dowód”


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Powered by WordPress. Designed by elogi.