Self-publishing w Polsce istnieje. I ma się dobrze! Oto dowód
Self-publishing w USA i w Polsce
Każdy kto interesuje się rynkiem e-booków słyszał o self-publishingu. Z tym, że najczęściej mówi się o nim w kontekście sukcesów zachodnich autorów. John Locke, Amanda Hocking i J.A.Konrath rozpalają wyobraźnię również w Polsce. Pominę na razie kwestię czy oczekiwania polskich autorów co do self-publishingu są przesadzone czy nie. Mimo, że ma to moim zdaniem znaczący wpływ na kondycję self-publishingu w Polsce, pominę to, ponieważ dzisiaj chcę napisać o czymś ważniejszym i bardziej namacalnym. Ważniejsze od marzeń i oczekiwań są fakty dotyczące self-publishingu w naszym kraju. A faktem jest, że polscy self-publisherzy zorganizowali bardzo interesującą akcję - Haloween po polsku, która o wiele więcej mówi o szansach i możliwościach naszych autorów niż peany na cześć self-publishingu snute przez media i niektóre platformy dla niezależnych twórców.
31.10
Jeśli lubisz opowiadania grozy i szukasz porządnej dawki emocji to trafiłeś wyśmienicie.
Dostajemy 34 doskonałe opowiadania za niezbyt wygórowaną cenę… 0 zł.
Jeśli chodzi o samą treść – niemal wszystkie opowiadania trzymają wysoki poziom. Oczywiście wszystko zależy od gustu, ale jest to jedna z najlepszych antologii grozy, które czytałem (a czytałem ich sporo) i zdecydowanie najlepsza z polskich. Jak wiadomo większość zbiorów prezentuje nierówny poziom, ta również. Jednak ponad 10 opowiadań uważam za wybitne (a jestem bardzo wybredny) a większość pozostałych za dobre. W całej antologii były tylko 3-4 opowiadania, które wogóle nie przypadły mi do gustu. Na uwagę zasługują zwłascza: „Confessio”, „Historia z bukietem w tle” (autorstwa Jacka Skowrońskiego, który ma już dorobek „papierowy”), „Łapacz snów”, „Pakt z Pierrotem”, „Niania”, „Tajemnica Albinionu” (zwłaszcza zakończenie).
Jeśli chodzi o kwestie techniczne to widać, że organizatorzy dobrze wykonali swoją pracę. Ogólnie zbiór wygląda bardzo profesjonalnie (patrz – okładka), tak samo jak wszystkie działania go otaczające. Na szczególną uwagę zasługuje zwiastun z doskonałą, nastrojową muzyką Electric Chair (założę się, że przesłuchacie ten utwór co najmniej kilka razy :) - jego tytuł to „Luana” i jest do przesłuchania na stronie zespołu)
Książkę można pobrać stąd w 3 formatach: pdf, epub, mobi. Wszystkie formaty są dostępne bez DRM
Aby ją pobrać trzeba się zarejestrować, ale warto. Gratulacje dla Kingi Ochendowskiej za pomysł oraz dla wszystkich autorów oraz innych osób zaangażowanych w ten świetny projekt. Z mojego punktu widzenia jest to doskonały sposób promocji, na którym korzystają wszyscy zainteresowani (por. strach przed piractwem).
O czym świadczy ten projekt? Przede wszystkich o tym, że mamy w Polsce zdolnych pisarzy, którzy nie boją się nowych technologii i chcą inwestować w ich rozwój. Pokazuje też jaka siła leży w Internecie. Udowadnia, że self-publishing nie musi oznaczać niskiej jakości i kompletnej tandety (czy jak niektórzy mówią – resztek z rynku wydawniczego), z którym niestety jest kojarzony, ale po prostu inny sposób dotarcia do odbiorcy. Nie jest to sposób ani gorszy ani lepszy niż tradycyjny ruch wydawniczy, jednak daje o wiele więcej możliwości.
Po pierwsze – zbiór nie mógłby być darmowy, gdyby został wydany tradycyjnie. I tym samym nie dotarłby do takiej ilości czytelników. Jak dotąd został on pobrany 4000 razy i utrzymuje dość dobre miesięczne statystyki pobrań – 200-300. Można zastanowić się czy zbiór sprzedałby się tak dobrze, gdyby był płatny. Trudno powiedzieć – ja osobiście bym go kupił, gdyby nie był w wygórowanej cenie i miałbym szansę przeczytania fragmentu przez zakupem.
Po drugie – projekt powstawałby o wiele dłużej, ponieważ wydanie „papieru” jest o wiele bardziej czasochłonne.
Po trzecie – wyglądałby całkowicie inaczej. W projekcie wzięli udział głównie debiutanci, którzy inaczej mogli by mieć problem z opublikowaniem swoich tekstów w takiej antologii.
Ta antologia pokazuje sceptykom, że niezależni autorzy zasługują na uwagę i fakt, że jest to self-publishing nie oznacza, że są nic niewarci lub zostali odrzuceni przez wydawnictwo – wybrali taką drogę i zrealizowali projekt doskonale.
Chociaż niezależnym polskim autorom daleko jeszcze do sukcesów zachodnich autorów, głównie z powodu mniejszej skali, to potencjał jest. I mam nadzieję, że zostanie on zauważony przez większą ilość czytelników. Zwłaszcza, że wokół self-publishingu dużo się ostatnio dzieje i bardzo możliwe, że 2012 rok będzie w tej kwestii przełomowy. Mogę Was o tym zapewnić. Dlaczego – przekonacie się już wkrótce
Autorzy do boju, a czytelnicy do czytania!
Ps. Podobną akcją, chociaż na mniejszą skalę była Nowa rewolucja. Niestety ta mini-powieść stworzona przez 11 autorów jest dostępna tylko w formacie PDF. Możliwe, że wkrótce będzie również dostępna w formatach czytnikowych.
Ps2. Jeśli jeszcze tego nie wiecie to ten zbiór spowodował sporą zmianę – był on pierwszą książką w formacie mobi w Virtualo, potem dołączyła klasyka literatury, a niedawno również „normalna” oferta. Więc z mojego punktu widzenia uczestnicy akcji w jakimś stopniu zmienili rynek e-booków . Brawo!
Ps3. Przegapiłem fakt, że ci sami autorzy opublikowali drugi zbiór, tym razem z okazji świąt. Jest on do pobrania tutaj. Tym razem można pobrać całość bez rejestracji, jako darmowy fragment. Dzięk Robert za informację.
Czytaj bez DRM

Nieskromnie powiem, że wyszedł nam naprawdę fajny zbiorek
Nie, to ja dziękuję za genialną akcję
Gdyby nie Twój pomysł i zaangażowanie autorów nie miałbym o czym pisać
[...] drugie jest to self-publishing. Tak jak w przypadku 31.10 i tutaj twórcy postanowili udowodnić, że jest popyt na produkt, którego główny obieg nie [...]
[...] fakt, że nie tylko self-publisherzy są gotowi na takie kroki. Mam nadzieję, że akcja się powiedzie i skłoni wydawców do [...]